Artykuły I Szkice
3 artykuły

W kupie
(O) Marcie Wyce A.D. 2008
…historia literatury zostanie zatem napisana od nowa, i to wydaje się fascynujące. Jej adeptom i czytelnikom można tylko pozazdrościć.
Kierowniczka, mimo emeryckiego wieku, Katedry Krytyki Współczesnej Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego zajmuje się, jak podaje w notkach biograficznych Wydawnictwo Literackie, przede wszystkim literaturą przełomu modernistycznego, Młodej Polski, dwudziestolecia międzywojennego oraz „współczesnością”. Ostatnia, czyli trwająca nadal, epoka jest żywym obiektem zainteresowania Marty Wyki (1938) m.in. dzięki piastowaniu przez nią od wielu lat funkcji redaktorki naczelnej opóźnionego (w cyklu wydawniczym) dwumiesięcznika-nieregularnika „Dekada Literacka”. Czy nie brakuje bohaterce niniejszego tekstu powodów do …

Pejcz na akademików krakowskich
Dyskursy krytyczne u progu XXI wieku. Między rynkiem a uniwersytetem, red. Tomasz Cieślak-Sokołowski, Dorota Kozicka, Universitas, Kraków 2007 (Krytyka XX Wieku)
O tym, co się działo (lub rozgrywało) podczas konferencji naukowej Dyskursy krytyczne u progu XXI wieku. Między rynkiem a uniwersytetem, zorganizowanej przez Katedrę Krytyki Współczesnej Wydziału Polonistyki UJ w październiku 2006 najlepiej zaświadcza wspomnieniowo-rozliczeniowy tekst Marii Cyranowicz, uczestniczki wydarzeń, opublikowany na łamach „Wakatu” (2006, nr 2). Nosił on tytuł Krytyka specjalnej troski – idealnie charakteryzujący okazjonalny bądź oficjalny przedmiot zainteresowań referentów (zawód: czytelnik na pokaz albo literaturoznawca) oraz stosunki i nieporządki na uniwerkach czy w mediach. Wydany przez Universitas …
Impuls do zaraźliwej krytyki (Klejnockiego)
[Jarosław Klejnocki, Literatura w czasach zarazy. Szkice i polemiki, Warszawa 2006]
Muszę przyznać, że po otwarciu książki Jarosława Klejnockiego wpadłem w pasję… czytania. Połączoną jednak z żądzą polemiki! Wyrazów niewiedzy lub jej nadmiaru od polonisty z Uniwersytetu Warszawskiego nieraz miałem dosyć w trakcie dziewiczej lektury jego szkiców. Co zatem pocznie czytelnik obdarzony przez Prószyńskiego i Spółkę prawie 300-stronicowym zbiorem artykułów, recenzji i analiz na „stałym, klejnockim poziomie”? Odpowiadam, proszę: